czwartek, 11 marca 2010 r., 70 dzień roku    imieniny: 


 
  style=FILTER:style=FILTER:

Ks

Ks.  Arkadiusz Olczyk

 

Katolik wobec kary śmierci

 

 

Wprowadzenie

 

            W wielu tradycjach etycznych (także chrześcijańskiej) istnieje kategoryczny zakaz zabijania istot ludzkich, jednak różnie są określane granice jego obowiązywalności. Katolicka teologia moralna wypracowała szczegółowe normy, gdzie zakaz odbierania życia człowiekowi nie obowiązywał. Do takich wyjątkowych i skrajnych sytuacji należało pozbawienie życia w obronie własnej lub też w obronie innych przed niesprawiedliwym agresorem w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Ów przypadek obrony koniecznej dotyczył także prawa do ochrony ojczyzny przed agresją ze strony innego państwa (wojna sprawiedliwa, obronna).

            O ile prawo każdego człowieka do obrony koniecznej w przypadku agresji aktualnej jest akceptowane przez większość społeczeństw, o tyle prawo państwa do wymierzania i wykonywania wyroków śmierci budzi liczne kontrowersje. Linia podziału między zwolennikami tej najwyższej kary (represjoniści, retencjoniści od łac. retentio - zatrzymanie) a jej przeciwnikami (abolicjoniści od łac. abolitio - zniesienie) przebiega niezależnie od wyznawanej religii czy światopoglądu. Sprawa ta – jak pokazują sondaże – dzieli również katolików. Szczególnego zabarwienia nabiera ten problem w tych krajach, które na arenie międzynarodowej są uważane za rzeczników praw człowieka, jak np. w Stanach Zjednoczonych[1].

Również w polskim społeczeństwie kazus kary śmierci budzi wiele gwałtownych emocji i sporów. Z jednej strony pojawia się problem obrony niewinnych ludzi przed agresją i okrucieństwem przestępców, przed zabójstwami i gwałtami grożącymi od psychopatów, zboczeńców czy recydywistów. Pikanterii tej problematyce dodaje smutna rzeczywistość wzrostu przestępczości, gangsterskich porachunków, terroryzmu oraz płatnych morderców, których ofiarami stają się nierzadko zupełnie przypadkowi ludzie. Dzisiaj przestępcy zabijają za pieniądze, bez żadnych skrupułów. Z drugiej zaś strony rodzi się pytanie: Jak pogodzić wymierzanie tej najwyższej kary z duchem Jezusowej Ewangelii (np. z przesłaniem Kazania na Górze) i z Bożym przykazaniem: „Nie zabijaj!”? Czy kara śmierci jest do zaakceptowania wobec niezbywalnego prawa każdego człowieka do życia? Czy zatem oko za oko, życie za życie? Gdzie w tym obszarze dylematów moralnych powinno znaleźć się sumienie katolika?

 

Kara śmierci w starożytności pozabiblijnej

 

            Kara śmierci wpisuje się w historię ludzką właściwie od początku. Potwierdzają to najstarsze spisane kodyfikacje prawne oraz prawa zwyczajowe wielu narodów i plemion. Przewidują one możliwość uśmiercenia sprawców ciężkich przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu, mieniu, ale także moralności i religii. Różnice kulturowe i cywilizacyjne dotyczyły zakresu stosowania kary śmierci oraz rodzaju przestępstw, za które była wymierzana. Karę śmierci zawierają perskie, sumeryjskie, asyryjskie, chińskie i indyjskie kodeksy prawa karnego[2].

            W społecznościach archaicznych kara ta miała charakter zemsty rodowej. Członkowie rodziny czy klanu poczytywali za swój obowiązek pomszczenie śmierci krewnego. Należy dodać, iż zemsta często nie ograniczała się do winowajcy, ale dotykała również jego najbliższych. Pomszczenie krzywdy nakręcało spiralę kolejnych aktów zła. Badania historyczne potwierdzają, że prawa ludów pierwotnych znamionowała duża surowość w karaniu. Świadczą o tym: Kodeks Sumeryjski, Kodeks Hammurabiego, chiński Kodeks Le Knei oraz hinduski Manu[3].

Kara śmierci była wymierzana w starożytnej Grecji i Rzymie, także u ludów germańskich, gdzie jej egzekwowanie przybierało szczególnie okrutne formy[4]. Niektórzy badacze uważają, że geneza kary śmierci ma charakter sakralny, rytualny. Potwierdza to – ich zdaniem – sposób wykonania tej kary. U ludów pierwotnych była praktyka, że przestępcę topiono w bagnie poświęconym jakiemuś bóstwu albo wieszano na drzewie, w którym – według wierzeń – zamieszkiwało bóstwo. Przestępstwo uważano za obrazę bogów, stąd kara śmierci była formą ich przebłagania. Była ona pojmowana jako ofiara rytualna, mająca poskromić gniew bogów. Dlatego przy jej wymierzaniu dopuszczano się często okrucieństwa. Np. w starożytnym Egipcie za takie przestępstwa jak zdrada, rebelia czy ojcobójstwo karano śmiercią przez wbicie na krzyż lub spalenie na stosie[5]. Należy dodać, że to właśnie Egipt jest pierwszym w historii znanym państwem, gdzie ta najwyższa kara została zniesiona. Mianowicie w VIII wieku przed Chrystusem faraon Sabako zamienił karę śmierci na przymusowe roboty[6].

Warto przypomnieć w tym kontekście starobabiloński kodeks Hammurabiego, uważany za najważniejsze źródło poznania prawa archaicznego. Napisany był w języku akkadyjskim. Jego pełny tekst odkryto w 1902 roku w Suzie, na terenie obecnego Iranu. Dominuje w nim zasada tzw. „talionu” (ius talionis) czyli ukaranie sprawcy w taki sam sposób, w jaki on skrzywdził drugiego. To zasada: oko za oko, ząb za ząb[7]. Wysokość kary była zależna od miejsca, jakie zajmował w społeczeństwie pokrzywdzony i przestępca (np. niewolnika nie traktowano jako osoby, ale jako część inwentarza). W prawie Hammurabiego kara śmierci była przewidziana aż w 34 przypadkach, przeważnie za przestępstwa przeciwko mieniu. Stosowano ją m.in. za kradzież, czary, fałszywe zeznawanie w sądzie, schwytanie na cudzołóstwie, kazirodztwo oraz złamanie wierności małżeńskiej w czasie pobytu męża w niewoli wojennej. Wykonywano ją przez utopienie, spalenie, wbicie na pal, włóczenie skazańca bydłem lub jego zamurowanie. Była ona wymierzana publicznie, jako przestroga dla innych.

Formy jeszcze okrutniejsze w karaniu śmiercią znało prawo perskie. Tam skazańców kamienowano, krzyżowano, ćwiartowano, a także stosowano tzw. „skafizm” – tzn. zmasakrowane ciało ofiary, po wykłuciu jej oczu, polewano miodem i mlekiem, a następnie pozostawiano w słońcu na ofiarę robactwa i much[8].

Podsumowując to przypomnienie starożytnego prawa karnego trzeba zaznaczyć, iż kara śmierci była czymś powszechnym i oczywistym. Była ona wymierzana często i nie zawsze opierała się na poważnej obiektywnie motywacji. Np. w prawie ateńskim groziła ona nawet za kradzież warzyw i owoców oraz za nieróbstwo. Uciekano się także do kary śmierci, by chronić bezpieczeństwo państwa od prowokatorów i rewolucjonistów. W ustawodawstwie starożytnych państw dominowała krwawa zemsta i wspomniane już „prawo talionu” czyli adekwatnej odpłaty za przestępstwo. Początkowo celem kary śmierci było prawo odwetu. Później doszła jeszcze jej funkcja odstraszająca potencjalnych przestępców.

 

Biblia i Tradycja Kościoła

 

Kara śmierci znana jest także w prawie żydowskim. Biblia zawiera nawet długie i drobiazgowe wyszczególnienie przypadków, w których ta kara powinna być zastosowana. Otóż przewidziana ona była przede wszystkim za podstępne zabicie człowieka[9], śmiertelne uderzenie go, uderzenie ojca lub matki, znieważenie rodziców, złorzeczenie im (Wj 21, 15-17), porwanie i sprzedaż człowieka, śmiertelne uderzenie kobiety brzemiennej (Wj 21, 12-25), niezachowanie szabatu (Wj 31,14-15), magię (Kpł 20,27), obcowanie ze zwierzęciem czyli tzw. „zoofilię” (Wj 22,18). Żydzi karali śmiercią również bluźnierstwo (Kpł 24,16), cudzołóstwo (Kpł 20,10), kazirodztwo i homoseksualizm (por. Kpł 20, 13). Wykonywano ją przez ukamienowanie, spalenie w ogniu i powieszenie na drzewie (por. Pwt 21, 22-23). Ukamienowaniem karano także bałwochwalstwo (por. Pwt 13,10; Kpł 20,2). Stosowanie kary śmierci – obok aspektu przywrócenia sprawiedliwości i działania ostrzegawczego – miało także znaczenie religijne. Pozwalało ono „usunąć zło spośród Izraela” i zachować nieskalanym przymierze z Jahwe (por. Pwt 13,6).

Żydzi stosowali karę śmierci dużo rzadziej w porównaniu z państwami ościennymi. Wierzyli bowiem, iż we krwi znajduje się życie pochodzące od Boga oraz że człowiek jest obrazem Bożym. Należy podkreślić, że prawo żydowskie przyznawało zabójcom pewną ochronę w postaci tzw. miejsc azylu (por. Lb 35,11-12). Przebywając w tych miejscach azylu przestępca był prawnie chroniony przed karą. W tej perspektywie zapisuje się choćby epizod Kaina i Abla (Rdz 4,2-16), gdzie bratobójca Kain otrzymuje od Boga specjalne znamię, chroniące go od zemsty. Bóg nie karze przestępcy śmiercią, ale wygnaniem, biorąc go pod swoją opiekę[10].

Warto w tym kontekście wydobyć pewną przesłankę terminologiczną. Otóż Stary Testament podaje jasno sformułowane przykazanie: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; Pwt 5,17). Jest ono piątym przykazaniem Dekalogu. W swojej apodyktycznej formie zdaje się nie dopuszczać żadnych wyjątków. Jednak analizy egzegetów prowadzą do innych wniosków. Ich zdaniem użyty tam hebrajski czasownik rasah (rzadko używany) winien być tłumaczony nie jako „zabijać”, ale jako „mordować”. Istotę piątego przykazania Dekalogu stanowi zatem absolutny zakaz odbierania życia niewinnemu człowiekowi (zamordowania go). Natomiast słowo rasah nie występuje nigdy w znaczeniu zabijania wrogów na wojnie, wydawania i wykonywania sprawiedliwych i podejmowanych dla wspólnego dobra wyroków śmierci oraz karania śmiercią przez Jahwe (do tych przypadków Biblia odnosi słowo harag – 165 razy oraz słowo hemit – 201 razy). Czyli przykazanie „nie zabijaj” nie może być interpretowane w sensie bezwarunkowego zakazu zabijania.

 Teksty nowotestamentalne kładą znacznie większy akcent na poszanowanie ludzkiego życia.  Choć nie odnoszą się one bezpośrednio do problematyki karania śmiercią, to wyrażają wyraźną afirmację życia, przebaczenia i nawrócenia. Najbardziej radykalną reinterpretację piątego przykazania Dekalogu stanowi Jezusowe Kazanie na Górze (Mt 5,1-7,29). Jezus przenosi akcent z płaszczyzny prawnej i rytualnej na płaszczyznę serca i sumienia (moralną). Znosi prawo odwetu (Mt 5,38-42) i zaleca nawet miłość nieprzyjaciół (Mt 5,44; Łk 6,27-37). Przezwycięża sprawiedliwość faryzejską (Mt 5,20) oraz błogosławi miłosierdzie i przebaczenie (Mt 5,7). Tym samym Chrystus wyznacza chrześcijaństwu horyzonty interpretacji dotyczące także stosowania kary śmierci.

Tradycja biblijna, mająca swe korzenie w Chrystusowym objawieniu podkreśla, że życie ludzkie nie jest własnością człowieka, lecz Stwórcy. Jest ono darem, danym i zadanym człowiekowi przez Boga. Tylko Bóg ma wyłączne prawo do odbierania życia, tak jak jedynie On może nim obdarzyć: „Ja zabijam i ja sam ożywiam” (Pwt 32,39). Nikomu tej władzy nie przekazał. Żadna inna instancja, w tym również państwo, takiego prawa nie posiada[11]. Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, jest podmiotem wyjątkowej godności, która stanowi także fundament jego niezbywalnych i nienaruszalnych praw, w tym podstawowego pośród nich prawa do życia[12].

Pierwsi chrześcijanie, nie walcząc z instytucją kary śmierci, unikali jednak jakiegokolwiek w niej udziału. Była ona bowiem instytucją „starego porządku”. Oni zaś żyli już według nowego, Chrystusowego Prawa. Świadectwa Ojców Kościoła potwierdzają, że chrześcijaninowi nie wolno było brać udziału ani w zasądzaniu, ani w wykonywaniu kary śmierci. Przełom nastąpił po ogłoszeniu Edyktu Mediolańskiego (313 r.). Ponieważ chrześcijanie w coraz większym wymiarze pełnili teraz kluczowe funkcje publiczne, zakaz uczestnictwa w jej wymierzaniu został ograniczony tylko do stanu duchownego.

W średniowieczu stosowanie kary śmierci przekazano władzy państwowej, zgodnie z zasadą, iż Kościół nie domaga się krwi[13]. Choć wykonywana  ona była przez „ramię świeckie” (państwo), to jednak sądy kościelne prowadziły procesy stwierdzające zaistnienie herezji. Np. Codex Justinianus z VI wieku przewidywał ten najwyższy wymiar kary za apostazję. Zasadność stosowania kary śmierci potwierdzały liczne autorytety kościelne i świeckie (m.in. Platon, Seneka, Klemens Aleksandryjski, Tertulian, św. Cyprian, św. Tomasz z Akwinu). Natomiast poglądy wyraźnie abolicjonistyczne wyrażał chrześcijański filozof Laktancjusz oraz św. Augustyn.

 

Czasy nowożytne

 

Dopiero w okresie Oświecenia pojawiły się głosy humanistów, domagające się ograniczenia, a nawet zniesienia kary śmierci. Po raz pierwszy zaczęto wskazywać na problem resocjalizacji skazanego i umożliwienie mu jakiejś formy zadośćuczynienia. Za najlepszy sposób resocjalizacji uważano pozbawienie wolności i fizyczną pracę skazańców. W Oświeceniu kary śmierci nie stosowano wobec młodocianych, kobiet oraz starców. Najczęściej wykonywano ją przez powieszenie, rzadziej przez ścięcie i rozstrzelanie.

Za ojca ruchu abolicjonistycznego uważa się włoskiego prawnika Cesare Beccaria (1738-1794), który w 1764 roku napisał na ten temat książkę: „O przestępstwach i karach” (Dei delitti e delle pene). Jego dzieło znalazło się nawet na indeksie ksiąg zakazanych. Głosy sprzeciwu wobec propozycji Beccarii wyrażali m.in. I. Kant (1724-1804) oraz G.W. Hegel (1770-1831). Jednak ta tendencja za eliminacją kary śmierci znalazła rezonans w prawie karnym wielu narodów[14]. W 1889 roku zniesiono karę śmierci we Włoszech. Zrezygnowały z jej wymierzania także niektóre stany w USA, Kostaryka, Gwatemala, Ekwador, Nikaragua, Brazylia, Honduras oraz państwa europejskie: Norwegia, Szwecja, Dania, Austria, Portugalia, Holandia, Rumunia, Belgia i Hiszpania. Abolicja została zahamowana przez reżimy totalitarne (nazizm i komunizm), gdzie ten rodzaj kary wymierzano zwłaszcza za przestępstwa polityczne.

Konieczność zniesienia kary śmierci uznała Rada Europy w Strasburgu 28 kwietnia 1983 r. (do Europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności dołączono protokół nr 6 regulujący tę kwestię)[15] oraz Organizacja Państw Amerykańskich w 1991 roku. W 1994 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zobowiązało państwa aspirujące do Rady do zniesienia tej kary m.in. przez wprowadzenie moratorium na jej wykonywanie (zalecenie nr 1246)[16].

Według opublikowanych statystyk w wielu krajach zniesiono karę śmierci za najcięższe zbrodnie (nie wyłączając pozbawienia życia innych ludzi). Do 1998 r. zniosło karę śmierci 167 państw, 14 innych zasądza ją jedynie za zbrodnie wojenne (np. Włochy)[17], w 24 następnych zaprzestano wykonywania egzekucji w praktyce (abolicja de facto), mimo istnienia tej kary w wewnętrznych ustawodawstwach. W dalszym ciągu około 90 państw na świecie utrzymuje tę karę w swoich kodeksach. Spośród krajów europejskich karę śmierci zachowują Belgia i Grecja, choć od dziesiątek lat nie wykonano tam żadnego wyroku.

Według organizacji Amnesty International (zajmującej się prawami człowieka), w 1998 roku wykonano 1652 egzekucji w 37 krajach, zaś w 78 państwach orzeczono ją wobec 3899 osób. Ponad 80% wszystkich egzekucji w 1998 roku miało miejsce w komunistycznych Chinach (1067 osób), Kongo (ponad 1000), USA (98) i Iranie (66). Obok tych państw prymat w orzekaniu kary śmierci ma jeszcze Arabia Saudyjska. Amnesty International podaje, że co roku na świecie karę śmierci ponosi 5 osób dziennie. Najczęściej do tego najwyższego wymiaru kary uciekają się państwa totalitarne.

 

Prawodawstwo polskie

 

Gdy chodzi o polskie prawodawstwo to należy stwierdzić, iż ono także ulega zmianom. W uchwalonym w 1932 roku Kodeksie Karnym kara śmierci była przewidziana za zabójstwo oraz zdradę kraju i stanu. Po II wojnie światowej kara ta nie została zniesiona. W czasach stalinowskiego terroru (w latach 1945-1950) jest mowa nawet o 27 - 47 tysiącach skazanych. Nie zachowała się kompletna dokumentacja, bowiem większość dokumentów z tych fikcyjnych procesów była na bieżąco niszczona. Kara śmierci mogła być orzeczona za ponad 100 różnych przestępstw. Przewidywano ją dla ludobójców, zbrodniarzy przeciwko narodowi polskiemu, volksdeutschów, kolaborantów, szpiegów i pospolitych morderców. Obok tego powstała kategoria przestępcy „godzącego w ludowe państwo, czyli inaczej sabotażysty, łapownika, lichwiarza, fałszerza pieniędzy i złodzieja mienia państwowego”[18]. Ogólnikowość tych określeń pozwalała zastosować je właściwie do każdego. Szafowanie wyrokami kary śmierci stało się wsparciem „ludowego państwa”, służąc mu do represji politycznych. To właśnie na tej podstawie mordowano AK-owców. O współpracę z Gestapo można było oskarżyć Emila Fielsdorfa (czyli legendarnego gen. Nila, pośmiertnie zrehabilitowanego), a o szpiegostwo oskarżano polskich oficerów w służbie czynnej. Od poł. 1989 roku odbywa się w Polsce wiele procesów rehabilitacyjnych post mortem osób skazanych na śmierć przez władze PRL-owskie.

Kodeks Karny z 1969 roku również przewidywał karę śmierci za najcięższe zbrodnie i przestępstwa polityczne: zdradę ojczyzny, zdradę stanu, szpiegostwo, sabotaż, dywersję, zamach terrorystyczny, zabójstwo, rozbój z bronią palną, niewykonanie rozkazu wojskowego w sytuacji bojowej oraz za udział w zbrodni ludobójstwa popełnionej przez zbrodniarzy hitlerowskich. Kodeks dopuszczał w powyższych przypadkach jako alternatywną karę pozbawienie wolności (25 lat lub dożywocie). Karze śmierci nie podlegały osoby, które w momencie popełnienia czynu przestępczego nie ukończyły 18 lat życia oraz kobiety ciężarne. Dekret o stanie wojennym z 12 grudnia 1981 roku poszerzył możliwości stosowania najwyższej kary (obejmowała ona 86 przestępstw).

W Polsce wykonywano wyroki śmierci przez powieszenie, a wobec żołnierzy przez rozstrzelanie. Jak obliczyli specjaliści z Japonii, przeciętna śmierć wieszanego skazańca trwa 14 min i 33 sek. Najkrótsza śmierć powieszonego to 4 min. i 35 sek., zaś najdłuższa – aż 37 minut.

Pierwsze dane statystyczne, oddające ilość straconych, obejmują lata 1950-1961. Oficjalnie wiadomo o wykonaniu wtedy ok. 1000 wyroków. W ciągu następnych 10-u lat (do roku 1970) powieszono w Polsce 83 osoby. W kolejnej dekadzie skazano na śmierć 193 osoby. A po roku 1989 sądy orzekły karę śmierci trzykrotnie. Od 24 kwietnia 1989 r., kiedy to w krakowskim więzieniu na Montelupich powieszono 28-letniego zabójcę Andrzeja C., obowiązywało moratorium na wykonywanie tego rodzaju kary.

W nowelizacji Kodeksu Karnego z 12 lipca 1995 roku Sejm RP wprowadził 5-letnie moratorium na jej wykonywanie. W Nowym Kodeksie Prawa Karnego (obecnie obowiązującym), który wszedł w życie we wrześniu 1999 roku kara śmierci została zniesiona. Najwyższym wymiarem kary jest teraz w Polsce dożywotnie pozbawienie wolności. Jak wynika jednak z publicznych dyskusji i z badań demoskopijnych, mniej więcej 63% naszego społeczeństwa jest za dalszym utrzymaniem tego rodzaju kary w prawodawstwie karnym.

 

Argumenty i kontrargumenty

 

Spór o karę śmierci, jest – jak się wydaje – jednym z najtrudniejszych spornych problemów w doktrynie prawa karnego. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jej zwolennicy (retencjoniści) wciąż argumentują, że ta najwyższa kara działała odstraszająco, spełniając w ten sposób rolę prewencyjną[19]. Twierdzą, że popełnione zło musi zostać odpowiednio ukarane, zgodnie z elementarną regułą sprawiedliwości. Nieadekwatność kar wzmocniłaby poczucie bezkarności w środowiskach przestępczych, co z kolei prowadziłoby do większej gotowości popełniania zbrodni. Państwo posiada obowiązek ochrony społeczeństwa przed agresją i brutalizmem przestępców. Występując w roli obrońcy ofiar państwo ma doprowadzić do obiektywnego zadośćuczynienia i pokuty. Zwolennicy kary śmierci powołują się na argumentację św. Tomasza z Akwinu, który uzasadniał jej stosowanie troską o dobro wspólne. Przyjmując, że relacja jednostki do społeczeństwa jest taka, jak części do całości należy wyprowadzić wniosek, iż istnieje możliwość eliminacji jednostki w sytuacji, gdy swoim przestępczym postępowaniem zagraża dobru całości. Akwinata twierdził, iż przez swój czyn przestępca sam pozbawia się ludzkiej godności (a tym samym prawa do życia). Kara śmierci jest jedynie ratyfikacją tego, co wybrał sam winowajca.

Ponadto retencjoniści odwołują się do przesłanek biblijnych i przypominają starotestamentalną „zasadę talionu”: „Kto zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24,21; Wj 21,12-32). Wskazują także na aspekty ekonomiczne. Wielka liczba skazanych na długoletnie lub dożywotnie więzienie pociąga za sobą konieczność rozbudowy więziennictwa i obarcza społeczeństwo ogromnymi kosztami. Poza tym nie można wykluczyć przypadków, że nawet za kratami przestępcy stanowią zagrożenie społeczne. Potwierdzają to lata prohibicji w Stanach Zjednoczonych, kiedy gangsterzy z cel więziennych kierowali skrajnie przestępczą działalnością ich organizacji. Także historia państwa włoskiego zaświadcza, iż szefowie mafii (niby odizolowani od społeczeństwa) nadal wydawali wyroki śmierci na swoich przeciwników oraz przedstawicieli organów ścigania. Skrajnym przykładem jest również przywódca narkotykowego kartelu z Medelin, Pablo Escobar, który z więzienia dalej kierował „armią przestępców”, mając bezpośredni wpływ na funkcjonowanie państwa kolumbijskiego. Czyli – zdaniem zwolenników najwyższej kary – więzienie wcale nie zapewnia izolacji i nie czyni przestępców mniej groźnymi dla społeczeństwa[20].

Z kolei przeciwnicy stosowania kary śmierci[21] – wręcz przeciwnie – twierdzą, że nie ma żadnego związku pomiędzy stosowaniem tej kary, a spadkiem przestępczości czy też jej wzrostem tam, gdzie karę tę zniesiono. Ich zdaniem, grożąca kara śmierci nie odstrasza potencjalnych sprawców, ale powoduje dodatkowo, że ci - usiłując zatrzeć ślady swego czynu - dopuszczają się jeszcze większych okrucieństw, mordując przypadkowych świadków. Powołują się na badania kryminologiczne i wywiady ze skazanymi przestępcami, którzy zaprzeczają jakoby widmo kary śmierci hamowało ich przestępcze działania. Przestępca nie kalkuluje zysków i strat, lecz zawsze podejmuje przestępcze czyny z przekonaniem, że uda mu się uniknąć za nie odpowiedzialności. Czyli nie drakońska surowość kary, ale jej nieuchronność może bardziej realnie wpływać na ograniczenie przestępczości.

Abolicjoniści uważają, że kara śmierci nie odpowiada współczesnym kryteriom kary kryminalnej, która dawno już odeszła od „prawa odwetu” (ius talionis). Kara winna odzwierciedlać winę przestępcy i winna być wolna od znamion zemsty. Tymczasem zabicie człowieka „za karę” wiąże się jednak z uczuciem zemsty, nie mogącej stać się mechanizmem prawa karnego. Społeczeństwu nie zagraża sama egzystencja przestępcy, lecz jego przestępcze działanie. Trzeba widzieć różnicę między osobą ludzką a jej czynami. Obecnie istnieje wiele sposobów skutecznej izolacji przestępców (system penitencjarny i resocjalizacyjny), bez konieczności pozbawiania ich życia. Ponieważ mało kto może sobie na taki system izolacyjny pozwolić, stosuje się swoiste „uproszczenie” czyli pełną i nieodwołalną „izolację” poprzez wyrok śmierci. Tymczasem tak, jak złodziej nie traci prawa do własności, a popełniający przestępstwa seksualne do małżeństwa, tak też zabójca nie traci automatycznie prawa do życia. Nawet najcięższa zbrodnia nie przekreśla godności osobowej zabójcy. Prawo do życia jest niezbywalne. Nikt nie może go człowiekowi odebrać (żadna ludzka władza) ani człowiek sam nie może się go zrzec. Ponadto śmierć mordercy i tak nie przywróci życia ofierze oraz nie zrekompensuje wystarczająco zła wyrządzonego samej ofierze i jej rodzinie. Przemocą nie zahamuje się przemocy. Pierwszorzędnym zadaniem każdej społeczności jest likwidacja przyczyn przestępczości, a nie przestępców (socjalizacja i resocjalizacja, troska o właściwy poziom moralny). Poza tym przeciwnicy kary śmierci twierdzą, że za przestępcze czyny w jakimś sensie ponosi winę także społeczeństwo (rodzina, najbliższe otoczenie przestępcy), oddziaływujące często negatywnie i patogennie na jego osobowość[22].

Zdaniem abolicjonistów należy zdelegalizować ten najwyższy rodzaj kary również z tej racji, że żaden wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie do końca ustalić faktycznej winy przestępcy. W procedurze sądowej zdarzają się pomyłki i nadużycia. Sędziowie są tylko ludźmi. Świadczą o tym liczne rehabilitacje skazanych post mortem. Jednak w żaden sposób nie można naprawić krzywdy wyrządzonej osobie niesłusznie skazanej na śmierć[23]. Podobnie też żaden sąd nie jest w stanie obiektywnie stwierdzić, że dana osoba nie jest zdolna do poprawy swego życia.

Tak naprawdę kara śmierci uniemożliwia zupełnie realizację celów wychowawczych wobec sprawcy przestępstwa. Nie daje mu bowiem żadnych szans ekspiacji i żadnej możliwości zadośćczynienia za winę (niszczy przestępcę zamiast tego, co w nim przestępczego)[24]. Paradoksalnym zjawiskiem są egzekucje skazanych po upływie kilku, a nawet kilkunastu lat od popełnienia zbrodni. Taka praktyka sprawia, że zabijani są czasami ludzie, którzy z popełnionych złych czynów wyciągnęli wnioski i przeżyli autentyczną metanoię. Natomiast argument obarczenia społeczeństwa kosztami za utrzymywanie w więzieniach skazanych na dożywocie ma charakter utylitarystyczny. Koszty społeczne nie mogą stanowić uzasadnienia, gdy stawką jest ludzkie życie, którego wartość jest nieprzeliczalna.

Uzasadnianie kary śmierci wymogami obrony koniecznej (przyjmowane w dawnej literaturze prawniczej) wymaga określonych warunków, które jednak w tej formie kary nie występują. Mianowicie społeczna reakcja obronna występuje w przypadku kary śmierci w jakiś czas po zamachu, gdy nie ma już niebezpieczeństwa aktualnego zagrożenia. Nie da się zaprzeczyć, że nawet najbardziej „humanitarne” sposoby wykonywania tej kary sprawiają wrażenie niemal rytualnego, dokonywanego w majestacie prawa zabójstwa człowieka. Jeżeli nawet zgon następuje stosunkowo szybko, to przecież przygotowania do jego wykonania są – zarówno dla samego skazańca, jak i dla wszystkich osób włączonych w tę procedurę – bardzo obciążające. Prowadzone badania wskazują, że stosowanie kary śmierci nie humanizuje, lecz brutalizuje ludzką naturę (ang. brutalization effeckt).

Nie jest także argumentem odwoływanie się do tekstów ze Starego Testamentu (np. Kpł 24,21), by usprawiedliwić tę karę. Kara śmierci w Starym Testamencie związana była ze specyficzną rolą Narodu Wybranego. Surowość kar miała zapobiegać apostazji od prawdziwego Boga oraz nieładowi moralnemu. Chrystus, przynosząc pełnię Bożego objawienia, udoskonalił moralność Starego Prawa. Głosił świętość ludzkiego życia i propagował jako zasadę relacji społecznych – przebaczającą miłość (Mt 5,38-48).

Znana ze swych poglądów przeciwnych karze śmierci prof. Alicja Grześkowiak zauważa, że w dyskusji nad zasadnością tej kary, należy porzucić argumentację socjologiczno-psychologiczną i trzeba oprzeć się na płaszczyźnie filozoficznej, a ściślej etycznej. Trzeba zapytać: Czy życie ludzkie jest taką wartością, o której unicestwieniu mogą decydować instytucje ustanawiające prawo? Pani Grześkowiak twierdzi, iż „kara śmierci jest po prostu zabiciem jednego człowieka przez drugiego w majestacie prawa, tak więc akceptacja lub nieuznawanie tej kary zależy ostatecznie od przyjmowanej koncepcji człowieka, od wizji państwa i prawa, czyli najogólniej mówiąc od przyjętego systemu wartości”[25].

 

Aktualne stanowisko Kościoła

 

Na tym tle ciekawie rysuje się stanowisko Kościoła. Kościół dopuszczał i dopuszcza stosowanie kary śmierci, co nie znaczy, że ją pochwala i akceptuje. Przyglądając się uważniej kościelnemu nauczaniu w tej kwestii można łatwo zauważyć pewną ewolucyjność. Otóż Kościół przez całe wieki uznawał prerogatywy władzy świeckiej do karania przestępców, włącznie z wymierzaniem tej najwyższej kary. Jednak nigdy kara śmierci nie była uznawana przez Kościół jako dobro. Dystans do tego rodzaju kary ze strony Kościoła został potwierdzony w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 r., gdzie wydanie i wykonanie wyroku śmierci było przeszkodą do przyjęcia święceń kapłańskich (kan. 984). Współczesne nauczanie Kościoła zmierza wyraźnie w kierunku maksymalnego ograniczenia, a nawet całkowitego zniesienia kary śmierci. Ewolucja doktryny Kościoła wynika z przekonania o niemożności pogodzenia tego rodzaju kary z duchem Chrystusowej Ewangelii. Potwierdzają to liczne wypowiedzi Ojca św. w kontekście roku 2000, Roku Wielkiego Jubileuszu[26].

Teologiczne fundamenty godności i świętości życia ludzkiego ukazuje encyklika Jana Pawła II Evangelium vitae (sygnowana 25 marca 1995 r.), gdzie Ojciec św. stoi na straży nienaruszalności życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Papież pisze tam, iż znakiem nadziei jest wzrastająca wśród ludzi nowa wrażliwość coraz bardziej przeciwna wojnie. I dodaje: „W tej samej perspektywie należy widzieć coraz powszechniejszy sprzeciw opinii publicznej wobec kary śmierci, choćby stosowanej jedynie jako narzędzie „uprawnionej obrony” społecznej. Sprzeciw ten wynika z przekonania, że współczesne społeczeństwo jest w stanie skutecznie zwalczać przestępczość metodami, które czynią przestępcę nieszkodliwym, ale nie pozbawiają go ostatecznie możliwości odmiany życia” (nr 27).

Papież powraca do tej kwestii w dalszej części encykliki. Stwierdza, iż problematykę kary śmierci należy umieścić w kontekście sprawiedliwości karnej, która powinna coraz bardziej odpowiadać godności człowieka, a tym samym – zamysłowi Boga względem człowieka i społeczeństwa. Stąd też „wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, tzn. gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale” (nr 56).

To stanowisko Jana Pawła II w kwestii kary śmierci miało decydujący wpływ na pewne poprawki dokonane w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego (z 25 czerwca 1992 r.). Katechizm potwierdza „prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższe wagi” (nr 2266). Jednak naniesione przez Kongregację Nauki Wiary w roku 1998 poprawki do tegoż Katechizmu (tzw. Corrigenda) zawierają znaczącą korekturę w tej sprawie. Problem kary śmierci został wykreślony z cytowanego numeru 2266 i jeszcze ściślej wyrażony w oddzielnym numerze 2267. Przy czym uwzględnione zostało nauczanie Jana Pawła II na ten temat, zawarte w encyklice Evangelium vitae. Warto zacytować tę znaczącą innowację: „Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem (...). Dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy – i tu powołanie się na encyklikę – są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale” (nr 2267).

            Zdaniem Papieża zniesienie kary śmierci jest jednym z niezbędnych kroków w drodze od „cywilizacji śmierci” ku „cywilizacji życia”. Tam, gdzie system penitencjarny jest prawidłowo ukształtowany, nie istnieje konieczność sięgania po najwyższy wymiar kary. Jan Paweł II stwierdza, że stosowanie tej kary przestaje być środkiem ostatecznym i niezbędnym. Reasumując należy podkreślić, że współczesne nauczanie Kościoła podąża w kierunku eliminacji kary śmierci. Zostaje dopuszczony jednak jeden wyjątek, określony jako „przypadek absolutnej konieczności”[27].

 

Zakończenie

 

Problem orzekania i stosowania kary śmierci – obok eutanazji, aborcji czy prób klonacji ludzi – dotyczy refleksji nad godnością ludzkiego istnienia. Toczące się dyskusje nad karą śmierci dotykają różnych płaszczyzn. Np. wielu polityków bazuje na nastrojach społecznych i upolitycznia tę sprawę, by w kampanii wyborczej zjednać sobie więcej wyborczych głosów. Nastroje społeczne kształtowane są w znacznym stopniu przez media. I tak doniesienia o okrutnym morderstwie, o zabiciu niewinnego dziecka, o gwałcie dokonanym na młodej dziewczynie przez recydywistę, podkręcają spiralę emocji w kierunku żądania kary śmierci. Z kolei po obejrzeniu w telewizji brutalnych scen egzekucji, jak to miało miejsce chociażby w znanym filmie Krzysztofa Kieślowskiego „Dekalog” często dominują odczucia przychylne dla skazańca. Do głosu dochodzi litość oraz pytanie: Czy śmierć jest tutaj rozwiązaniem?

Kontrowersje wokół problematyki karania śmiercią wymagają zapewne refleksji nad reformą systemu więziennictwa, nad sposobami resocjalizacji przestępców i także nad przyczynami, które prowadzą do tego, że niepokojąco rośnie liczba brutalnych przestępstw, popełnianych coraz częściej przez młodocianych, a nawet przez dzieci. Przecież człowiek nie rodzi się przestępcą. Przestępcą się staje. Należy pytać: dlaczego, z jakich powodów? Problemu przestępczości w świecie nie rozwiąże represja, ale raczej prewencja. By – jako katolicy – wiarygodnie bronić świętości ludzkiego życia wobec bolesnych zamachów na nie przez zabijanie dzieci nienarodzonych i eutanazję, trzeba także zrewidować swoje stanowisko wobec kary śmierci. Thorsten Sellin postawił kiedyś pytanie: „Gdyby katolik z innej planety wziął udział w naszej liturgii, zwiedził nasze szpitale, nasze dzieła charytatywne, sierocińce (...) a potem wziął udział w egzekucji, czy nie uznałby nas za nielogicznych lub przestępców?”[28].

 



[1] W USA w 1997 roku wykonano 74, a w 1998 r. 98 wyroków śmierci. Por „Newsweek” z 12 VI 2000 r., s. 31.

[2] Por. W. Bojarski,  Kara śmierci w prawach państw antycznych, w: Kara śmierci w starożytnym Rzymie, red. H. Kowalski, M. Kuryłowicz, Lublin 1996, s. 10-18.

[3] Por. P. Tomasik, Kara śmierci w aspekcie prawnym, ChS 23 (1993) nr 3, s. 87.

[4] Tamże, s. 88.

[5] Por. W. Bojarski, art. cyt., s. 16.

[6] W czasach nowożytnych pierwszym krajem, który dokonał abolicji była Wenezuela (1873 r.). Por. H. Weber, Spezielle Moraltheologie, Graz-Wien-Köln 1999, s. 182.

[7] „Jeśli pełnoprawny obywatel wybił oko członkowi klasy pełnoprawnych obywateli, wyrwą mu oko”. Zob. Kodeks Hammurabiego, Warszawa 2000, s. 123.

[8] Por. W. Bojarski, art. cyt., s. 14.

[9] „Ktokolwiek zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24, 17; por. Rdz 9,6; Wj 21,12).

[10] „Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotną pomstę poniesie! Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił, ktokolwiek go spotka” (Rdz 4,15). Por. Ez 18,32: „Na moje życie – wyrocznia Pana Boga! Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył”.

[11] „Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata (...), bo człowiek został stworzony na obraz Boga” (Rdz 9,5-6).

[12] Obecnie funkcjonuje wiele redukcyjnych oraz nakierowanych utylitarystycznie koncepcji ludzkiego życia. Propagatorem jednej z nich jest australijski etyk, Peter Singer. Głosi on kryterium „jakości życia” (ang. quality of life), które konfrontuje z bronioną przez Kościół „świętością życia” (ang. sancity of life). W propozycji Singera życie ludzkie nie posiada godności samo w sobie, ale jego wartość zależna jest od spełnienia dodatkowych warunków: rozumność, zdolność do komunikacji, samoświadomość itp. Brak tych atrybutów powoduje nie tylko utratę „jakości”, ale także wartości życia człowieka. W myśl tej singerowskiej, „jakościowej logiki” łatwo uzasadnić aborcję, eutanazję czy eksperymenty na ludzkich embrionach.

[13] „Ecclesia non sitit sanguinem”.

[14] Por. M. Machinek, Śmierć w dyspozycji człowieka. Teologia moralna wobec problemów etycznych u kresu życia ludzkiego, Olsztyn 2001, s. 128. 

[15] Spośród 41 państw członkowskich Rady Europy protokołu nr 6 nie podpisały tylko Albania i Turcja. Polska podpisała go 18 grudnia 1999 roku. Protokół pozwala wprawdzie na stosowanie kary śmierci w czasie wojny lub w okresie bezpośredniego zagrożenia wojną, lecz jedynie za czyny określone w ustawach odnoszących się do takich sytuacji. Konwencja Strasburska zabrania stosowania kary śmierci w okresie pokoju i zabrania także ekstradycji obywateli do tych krajów, gdzie kara śmierci jest wykonywana.

[16] Polska została przyjęta do Rady Europy w 1991 roku.

[17] We Włoszech ostatnia egzekucja miała miejsce w 1947 roku.

[18] R. Teyszerski, Komu życie – komu śmierć?, Słowo-Dziennik Katolicki 10 (1993) s. 12.

[19] Takich m.in. argumentów za karą śmierci używa były minister sprawiedliwości Lech Kaczyński oraz Janusz Korwin-Mikke z Unii Polityki Realnej.

[20] Por. M. Machinek, dz. cyt., s. 129-135; J. Wróbel, Kara śmierci w Katechizmie Kościoła Katolickiego, Słowo 4 (1994) nr 115, s. 7.

[21] Należą do nich m.in.: wybitny prawnik, prof. Alicja Grześkowiak, obecny rektor KUL-u ks. prof. Andrzej Szostek, tomista o. prof. Albert Krąpiec, p. prof. Wojciech Chudy, a z teologów moralistów: ks. prof. Jan Kowalski, ks. prof. Janusz Nagórny i ks. prof. Ireneusz Mroczkowski.

[22] Należy jednak podkreślić, że wykluczenie osobistej odpowiedzialności za własne czyny prowadziłoby do absurdalnych konsekwencji.

[23] Ostatnio wiele wątpliwości dotyczy sprawy skazania na śmierć w 1976 roku braci Marchwickich. Jeden z nich miał być „śląskim wampirem”, który zgwałcił i zamordował 16 kobiet. Został powieszony. Dzisiaj budzi kontrowersje materiał dowodowy i przebieg całego procesu sądowego.

[24] Por. H. Niemiec, Moralne aspekty orzekania i stosowania kary śmierci, w: CzST 29 (2001) s. 59.

[25] Cyt. za: R. Teyszerski, art. cyt., s. 13.

[26] Por. Jan Paweł II, Bóg narodził się dla nas. Orędzie „Urbi et Orbi” z 25 XII 1999 r., L’Osservatore Romano (1999) nr 2, s. 35-36; Tenże, Bronić kultury życia, która łączy wolność i prawdę. Audiencja genegarlna z 10 II 1999 r., Wiadomości KAI (1999) nr 6, s. 23; Tenże, Ameryko – nawróć się i buduj nowy świat!. Homilia w Guadalupe z 23 I 1999 r., Wiadomości KAI (1999) nr 4, s. 1 i 24; Tenże, Przemówienie w St. Louis z 27 I 1999 r., Tygodnik powszechny (1999) nr 7, s. 3. Powszechnie znany jest precedens trzykrotnego mordercy Darrela Mease’a, który w 1988 roku zastrzelił swego wspólnika w handlu narkotykami, jego żonę i niepełnosprawnego syna. Został on skazany w stanie Missouri (jednym z 4 w USA, gdzie wykonuje się najwięcej wyroków) na śmierć. Wyrok został wyznaczony na 26 stycznia 1999 r. Przed swoją pielgrzymką do Meksyku i Stanów Zjednoczonych Ojciec św. prosił protestanckiego gubernatora stanu Missouri Mel Carnahana o ułaskawienie D. Mease’a. Jego prośba została wysłuchana (skazaniec otrzymał karę dożywocia), a media głosiły hasła: „Papież powstrzymał kata”.

[27] Takim przypadkiem może okazać się uwięziony niebezpieczny morderca, który nawet zza krat więziennych może zagrażać życiu ludzi i porządkowi społecznemu.

[28] Cyt. za: A. Berstain, El catolicismo ante la pena de muerte, Madrid 1978, s. 188.

 

                                          

   
   „Boże, Ojcze miłosierdzia!
   Wejrzyj łaskawie na lekarzy i pracowników Służby Zdrowia
   Częstochowy i Archidiecezji.
   Uczyń nas mądrymi, uczciwymi i świętymi.
   Spraw, abyśmy w naszej codziennej posłudze chorym
   kierowali się miłością, szacunkiem, życzliwością i bezinteresownością.
   W każdym geście wdzięczności ze strony chorych i ich rodzin
   pozwól nam dostrzec zapłatę,
   której nie da się przeliczyć na pieniądze,
   a która niech stanie się naszą zasługą na wieczność.
   Zmarłych przyjmij do swego wiecznego królestwa,
   przez Chrystusa Pana naszego. Amen.”

   
   

style=FILTER:style=FILTER:

 
 
  Do ulubionych