Ks. Arkadiusz Olczyk
Katolik wobec kary śmierci
Wprowadzenie
W
wielu tradycjach etycznych (także chrześcijańskiej) istnieje kategoryczny zakaz
zabijania istot ludzkich, jednak różnie są określane granice jego
obowiązywalności. Katolicka teologia moralna wypracowała szczegółowe normy,
gdzie zakaz odbierania życia człowiekowi nie obowiązywał. Do takich wyjątkowych
i skrajnych sytuacji należało pozbawienie życia w obronie własnej lub też w
obronie innych przed niesprawiedliwym agresorem w sytuacji bezpośredniego
zagrożenia. Ów przypadek obrony koniecznej dotyczył także prawa do ochrony
ojczyzny przed agresją ze strony innego państwa (wojna sprawiedliwa, obronna).
O
ile prawo każdego człowieka do obrony koniecznej w przypadku agresji aktualnej
jest akceptowane przez większość społeczeństw, o tyle prawo państwa do
wymierzania i wykonywania wyroków śmierci budzi liczne kontrowersje. Linia
podziału między zwolennikami tej najwyższej kary (represjoniści, retencjoniści
od łac. retentio - zatrzymanie) a jej
przeciwnikami (abolicjoniści od łac. abolitio
- zniesienie) przebiega niezależnie od wyznawanej religii czy światopoglądu.
Sprawa ta – jak pokazują sondaże – dzieli również katolików. Szczególnego
zabarwienia nabiera ten problem w tych krajach, które na arenie międzynarodowej
są uważane za rzeczników praw człowieka, jak np. w Stanach Zjednoczonych.
Również w polskim
społeczeństwie kazus kary śmierci budzi wiele gwałtownych emocji i sporów. Z
jednej strony pojawia się problem obrony niewinnych ludzi przed agresją i
okrucieństwem przestępców, przed zabójstwami i gwałtami grożącymi od
psychopatów, zboczeńców czy recydywistów. Pikanterii tej problematyce dodaje
smutna rzeczywistość wzrostu przestępczości, gangsterskich porachunków,
terroryzmu oraz płatnych morderców, których ofiarami stają się nierzadko
zupełnie przypadkowi ludzie. Dzisiaj przestępcy zabijają za pieniądze, bez
żadnych skrupułów. Z drugiej zaś strony rodzi się pytanie: Jak pogodzić
wymierzanie tej najwyższej kary z duchem Jezusowej Ewangelii (np. z przesłaniem
Kazania na Górze) i z Bożym przykazaniem: „Nie zabijaj!”? Czy kara śmierci jest
do zaakceptowania wobec niezbywalnego prawa każdego człowieka do życia? Czy
zatem oko za oko, życie za życie? Gdzie w tym obszarze dylematów moralnych
powinno znaleźć się sumienie katolika?
Kara śmierci w starożytności pozabiblijnej
Kara
śmierci wpisuje się w historię ludzką właściwie od początku. Potwierdzają to
najstarsze spisane kodyfikacje prawne oraz prawa zwyczajowe wielu narodów i
plemion. Przewidują one możliwość uśmiercenia sprawców ciężkich przestępstw
przeciwko życiu, zdrowiu, mieniu, ale także moralności i religii. Różnice
kulturowe i cywilizacyjne dotyczyły zakresu stosowania kary śmierci oraz
rodzaju przestępstw, za które była wymierzana. Karę śmierci zawierają perskie,
sumeryjskie, asyryjskie, chińskie i indyjskie kodeksy prawa karnego.
W
społecznościach archaicznych kara ta miała charakter zemsty rodowej. Członkowie
rodziny czy klanu poczytywali za swój obowiązek pomszczenie śmierci krewnego.
Należy dodać, iż zemsta często nie ograniczała się do winowajcy, ale dotykała
również jego najbliższych. Pomszczenie krzywdy nakręcało spiralę kolejnych
aktów zła. Badania historyczne potwierdzają, że prawa ludów pierwotnych znamionowała
duża surowość w karaniu. Świadczą o tym: Kodeks Sumeryjski, Kodeks
Hammurabiego, chiński Kodeks Le Knei oraz hinduski Manu.
Kara śmierci
była wymierzana w starożytnej Grecji i Rzymie, także u ludów germańskich, gdzie
jej egzekwowanie przybierało szczególnie okrutne formy.
Niektórzy badacze uważają, że geneza kary śmierci ma charakter sakralny,
rytualny. Potwierdza to – ich zdaniem – sposób wykonania tej kary. U ludów
pierwotnych była praktyka, że przestępcę topiono w bagnie poświęconym jakiemuś
bóstwu albo wieszano na drzewie, w którym – według wierzeń – zamieszkiwało
bóstwo. Przestępstwo uważano za obrazę bogów, stąd kara śmierci była formą ich
przebłagania. Była ona pojmowana jako ofiara rytualna, mająca poskromić gniew
bogów. Dlatego przy jej wymierzaniu dopuszczano się często okrucieństwa. Np. w
starożytnym Egipcie za takie przestępstwa jak zdrada, rebelia czy ojcobójstwo
karano śmiercią przez wbicie na krzyż lub spalenie na stosie.
Należy dodać, że to właśnie Egipt jest pierwszym w historii znanym państwem,
gdzie ta najwyższa kara została zniesiona. Mianowicie w VIII wieku przed
Chrystusem faraon Sabako zamienił karę śmierci na przymusowe roboty.
Warto
przypomnieć w tym kontekście starobabiloński kodeks Hammurabiego, uważany za najważniejsze
źródło poznania prawa archaicznego. Napisany był w języku akkadyjskim. Jego
pełny tekst odkryto w 1902 roku w Suzie, na terenie obecnego Iranu. Dominuje w
nim zasada tzw. „talionu” (ius talionis)
czyli ukaranie sprawcy w taki sam sposób, w jaki on skrzywdził drugiego. To
zasada: oko za oko, ząb za ząb.
Wysokość kary była zależna od miejsca, jakie zajmował w społeczeństwie
pokrzywdzony i przestępca (np. niewolnika nie traktowano jako osoby, ale jako
część inwentarza). W prawie Hammurabiego kara śmierci była przewidziana aż w 34
przypadkach, przeważnie za przestępstwa przeciwko mieniu. Stosowano ją m.in. za
kradzież, czary, fałszywe zeznawanie w sądzie, schwytanie na cudzołóstwie,
kazirodztwo oraz złamanie wierności małżeńskiej w czasie pobytu męża w niewoli
wojennej. Wykonywano ją przez utopienie, spalenie, wbicie na pal, włóczenie
skazańca bydłem lub jego zamurowanie. Była ona wymierzana publicznie, jako
przestroga dla innych.
Formy jeszcze okrutniejsze w karaniu śmiercią znało prawo perskie. Tam
skazańców kamienowano, krzyżowano, ćwiartowano, a także stosowano tzw.
„skafizm” – tzn. zmasakrowane ciało ofiary, po wykłuciu jej oczu, polewano
miodem i mlekiem, a następnie pozostawiano w słońcu na ofiarę robactwa i much.
Podsumowując to przypomnienie starożytnego prawa karnego trzeba zaznaczyć,
iż kara śmierci była czymś powszechnym i oczywistym. Była ona wymierzana często
i nie zawsze opierała się na poważnej obiektywnie motywacji. Np. w prawie
ateńskim groziła ona nawet za kradzież warzyw i owoców oraz za nieróbstwo.
Uciekano się także do kary śmierci, by chronić bezpieczeństwo państwa od prowokatorów
i rewolucjonistów. W ustawodawstwie starożytnych państw dominowała krwawa
zemsta i wspomniane już „prawo talionu” czyli adekwatnej odpłaty za
przestępstwo. Początkowo celem kary śmierci było prawo odwetu. Później doszła
jeszcze jej funkcja odstraszająca potencjalnych przestępców.
Biblia i Tradycja Kościoła
Kara śmierci
znana jest także w prawie żydowskim. Biblia zawiera nawet długie i drobiazgowe
wyszczególnienie przypadków, w których ta kara powinna być zastosowana. Otóż
przewidziana ona była przede wszystkim za podstępne zabicie człowieka,
śmiertelne uderzenie go, uderzenie ojca lub matki, znieważenie rodziców,
złorzeczenie im (Wj 21, 15-17), porwanie i sprzedaż człowieka, śmiertelne uderzenie
kobiety brzemiennej (Wj 21, 12-25), niezachowanie szabatu (Wj 31,14-15), magię
(Kpł 20,27), obcowanie ze zwierzęciem czyli tzw. „zoofilię” (Wj 22,18). Żydzi
karali śmiercią również bluźnierstwo (Kpł 24,16), cudzołóstwo (Kpł 20,10),
kazirodztwo i homoseksualizm (por. Kpł 20, 13). Wykonywano ją przez
ukamienowanie, spalenie w ogniu i powieszenie na drzewie (por. Pwt 21, 22-23).
Ukamienowaniem karano także bałwochwalstwo (por. Pwt 13,10; Kpł 20,2).
Stosowanie kary śmierci – obok aspektu przywrócenia sprawiedliwości i działania
ostrzegawczego – miało także znaczenie religijne. Pozwalało ono „usunąć zło
spośród Izraela” i zachować nieskalanym przymierze z Jahwe (por. Pwt 13,6).
Żydzi
stosowali karę śmierci dużo rzadziej w porównaniu z państwami ościennymi. Wierzyli
bowiem, iż we krwi znajduje się życie pochodzące od Boga oraz że człowiek jest
obrazem Bożym. Należy podkreślić, że prawo żydowskie przyznawało zabójcom pewną
ochronę w postaci tzw. miejsc azylu (por. Lb 35,11-12). Przebywając w tych
miejscach azylu przestępca był prawnie chroniony przed karą. W tej perspektywie
zapisuje się choćby epizod Kaina i Abla (Rdz 4,2-16), gdzie bratobójca Kain
otrzymuje od Boga specjalne znamię, chroniące go od zemsty. Bóg nie karze
przestępcy śmiercią, ale wygnaniem, biorąc go pod swoją opiekę.
Warto w tym kontekście
wydobyć pewną przesłankę terminologiczną. Otóż Stary Testament podaje jasno
sformułowane przykazanie: „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13; Pwt 5,17). Jest ono
piątym przykazaniem Dekalogu. W swojej apodyktycznej formie zdaje się nie
dopuszczać żadnych wyjątków. Jednak analizy egzegetów prowadzą do innych
wniosków. Ich zdaniem użyty tam hebrajski czasownik rasah (rzadko
używany) winien być tłumaczony nie jako „zabijać”, ale jako „mordować”. Istotę
piątego przykazania Dekalogu stanowi zatem absolutny zakaz odbierania życia
niewinnemu człowiekowi (zamordowania go). Natomiast słowo rasah nie
występuje nigdy w znaczeniu zabijania wrogów na wojnie, wydawania i wykonywania
sprawiedliwych i podejmowanych dla wspólnego dobra wyroków śmierci oraz karania
śmiercią przez Jahwe (do tych przypadków Biblia odnosi słowo harag – 165
razy oraz słowo hemit – 201 razy). Czyli przykazanie „nie zabijaj” nie
może być interpretowane w sensie bezwarunkowego zakazu zabijania.
Teksty nowotestamentalne kładą znacznie większy akcent na
poszanowanie ludzkiego życia. Choć nie
odnoszą się one bezpośrednio do problematyki karania śmiercią, to wyrażają
wyraźną afirmację życia, przebaczenia i nawrócenia. Najbardziej radykalną
reinterpretację piątego przykazania Dekalogu stanowi Jezusowe Kazanie na Górze
(Mt 5,1-7,29). Jezus przenosi akcent z płaszczyzny prawnej i rytualnej na
płaszczyznę serca i sumienia (moralną). Znosi prawo odwetu (Mt 5,38-42) i
zaleca nawet miłość nieprzyjaciół (Mt 5,44; Łk 6,27-37). Przezwycięża
sprawiedliwość faryzejską (Mt 5,20) oraz błogosławi miłosierdzie i przebaczenie
(Mt 5,7). Tym samym Chrystus wyznacza chrześcijaństwu horyzonty interpretacji
dotyczące także stosowania kary śmierci.
Tradycja biblijna, mająca
swe korzenie w Chrystusowym objawieniu podkreśla, że życie ludzkie nie jest
własnością człowieka, lecz Stwórcy. Jest ono darem, danym i zadanym człowiekowi
przez Boga. Tylko Bóg ma wyłączne prawo do odbierania życia, tak jak jedynie On
może nim obdarzyć: „Ja zabijam i ja sam ożywiam” (Pwt 32,39). Nikomu tej władzy
nie przekazał. Żadna inna instancja, w tym również państwo, takiego prawa nie
posiada.
Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, jest podmiotem wyjątkowej
godności, która stanowi także fundament jego niezbywalnych i nienaruszalnych
praw, w tym podstawowego pośród nich prawa do życia.
Pierwsi chrześcijanie, nie
walcząc z instytucją kary śmierci, unikali jednak jakiegokolwiek w niej
udziału. Była ona bowiem instytucją „starego porządku”. Oni zaś żyli już według
nowego, Chrystusowego Prawa. Świadectwa Ojców Kościoła potwierdzają, że
chrześcijaninowi nie wolno było brać udziału ani w zasądzaniu, ani w
wykonywaniu kary śmierci. Przełom nastąpił po ogłoszeniu Edyktu Mediolańskiego
(313 r.). Ponieważ chrześcijanie w coraz większym wymiarze pełnili teraz
kluczowe funkcje publiczne, zakaz uczestnictwa w jej wymierzaniu został
ograniczony tylko do stanu duchownego.
W średniowieczu stosowanie
kary śmierci przekazano władzy państwowej, zgodnie z zasadą, iż Kościół nie
domaga się krwi. Choć
wykonywana ona była przez „ramię
świeckie” (państwo), to jednak sądy kościelne prowadziły procesy stwierdzające
zaistnienie herezji. Np. Codex
Justinianus z VI wieku przewidywał ten najwyższy wymiar kary za apostazję.
Zasadność stosowania kary śmierci potwierdzały liczne autorytety kościelne i
świeckie (m.in. Platon, Seneka, Klemens Aleksandryjski, Tertulian, św. Cyprian,
św. Tomasz z Akwinu). Natomiast poglądy wyraźnie abolicjonistyczne wyrażał
chrześcijański filozof Laktancjusz oraz św. Augustyn.
Czasy nowożytne
Dopiero w okresie
Oświecenia pojawiły się głosy humanistów, domagające się ograniczenia, a nawet
zniesienia kary śmierci. Po raz pierwszy zaczęto wskazywać na problem
resocjalizacji skazanego i umożliwienie mu jakiejś formy zadośćuczynienia. Za
najlepszy sposób resocjalizacji uważano pozbawienie wolności i fizyczną pracę
skazańców. W Oświeceniu kary śmierci nie stosowano wobec młodocianych, kobiet
oraz starców. Najczęściej wykonywano ją przez powieszenie, rzadziej przez
ścięcie i rozstrzelanie.
Za ojca ruchu
abolicjonistycznego uważa się włoskiego prawnika Cesare Beccaria (1738-1794),
który w 1764 roku napisał na ten temat książkę: „O przestępstwach i karach” (Dei delitti e delle pene). Jego dzieło
znalazło się nawet na indeksie ksiąg zakazanych. Głosy sprzeciwu wobec
propozycji Beccarii wyrażali m.in. I. Kant (1724-1804) oraz G.W. Hegel
(1770-1831). Jednak ta tendencja za eliminacją kary śmierci znalazła rezonans w
prawie karnym wielu narodów.
W 1889 roku zniesiono karę śmierci we Włoszech. Zrezygnowały z jej wymierzania
także niektóre stany w USA, Kostaryka, Gwatemala, Ekwador, Nikaragua, Brazylia,
Honduras oraz państwa europejskie: Norwegia, Szwecja, Dania, Austria, Portugalia,
Holandia, Rumunia, Belgia i Hiszpania. Abolicja została zahamowana przez reżimy
totalitarne (nazizm i komunizm), gdzie ten rodzaj kary wymierzano zwłaszcza za
przestępstwa polityczne.
Konieczność zniesienia kary
śmierci uznała Rada Europy w Strasburgu 28 kwietnia 1983 r. (do Europejskiej konwencji praw człowieka i
podstawowych wolności dołączono protokół nr 6 regulujący tę kwestię)
oraz Organizacja Państw Amerykańskich w 1991 roku. W 1994 roku Zgromadzenie
Parlamentarne Rady Europy zobowiązało państwa aspirujące do Rady do zniesienia
tej kary m.in. przez wprowadzenie moratorium na jej wykonywanie (zalecenie nr
1246).
Według organizacji Amnesty International (zajmującej się prawami
człowieka), w 1998 roku wykonano 1652 egzekucji w 37 krajach, zaś w 78
państwach orzeczono ją wobec 3899 osób. Ponad 80% wszystkich egzekucji w 1998
roku miało miejsce w komunistycznych Chinach (1067 osób), Kongo (ponad 1000),
USA (98) i Iranie (66). Obok tych państw prymat w orzekaniu kary śmierci ma
jeszcze Arabia Saudyjska. Amnesty International podaje, że co roku na świecie
karę śmierci ponosi 5 osób dziennie. Najczęściej do tego najwyższego wymiaru
kary uciekają się państwa totalitarne.
Prawodawstwo polskie
Gdy chodzi o polskie prawodawstwo to należy stwierdzić, iż ono także
ulega zmianom. W uchwalonym w 1932 roku Kodeksie Karnym kara śmierci była
przewidziana za zabójstwo oraz zdradę kraju i stanu. Po II wojnie światowej
kara ta nie została zniesiona. W czasach stalinowskiego terroru (w latach
1945-1950) jest mowa nawet o 27 - 47 tysiącach skazanych. Nie zachowała się
kompletna dokumentacja, bowiem większość dokumentów z tych fikcyjnych procesów
była na bieżąco niszczona. Kara śmierci mogła być orzeczona za ponad 100
różnych przestępstw. Przewidywano ją dla ludobójców, zbrodniarzy przeciwko
narodowi polskiemu, volksdeutschów, kolaborantów, szpiegów i pospolitych
morderców. Obok tego powstała kategoria przestępcy „godzącego w ludowe państwo,
czyli inaczej sabotażysty, łapownika, lichwiarza, fałszerza pieniędzy i
złodzieja mienia państwowego”.
Ogólnikowość tych określeń pozwalała zastosować je właściwie do każdego.
Szafowanie wyrokami kary śmierci stało się wsparciem „ludowego państwa”, służąc
mu do represji politycznych. To właśnie na tej podstawie mordowano AK-owców. O
współpracę z Gestapo można było oskarżyć Emila Fielsdorfa (czyli legendarnego
gen. Nila, pośmiertnie zrehabilitowanego), a o szpiegostwo oskarżano polskich
oficerów w służbie czynnej. Od poł. 1989 roku odbywa się w Polsce wiele
procesów rehabilitacyjnych post mortem osób
skazanych na śmierć przez władze PRL-owskie.
Kodeks Karny z 1969 roku również przewidywał karę śmierci za najcięższe
zbrodnie i przestępstwa polityczne: zdradę ojczyzny, zdradę stanu, szpiegostwo,
sabotaż, dywersję, zamach terrorystyczny, zabójstwo, rozbój z bronią palną,
niewykonanie rozkazu wojskowego w sytuacji bojowej oraz za udział w zbrodni
ludobójstwa popełnionej przez zbrodniarzy hitlerowskich. Kodeks dopuszczał w
powyższych przypadkach jako alternatywną karę pozbawienie wolności (25 lat lub
dożywocie). Karze śmierci nie podlegały osoby, które w momencie popełnienia
czynu przestępczego nie ukończyły 18 lat życia oraz kobiety ciężarne. Dekret o
stanie wojennym z 12 grudnia 1981 roku poszerzył możliwości stosowania
najwyższej kary (obejmowała ona 86 przestępstw).
W Polsce wykonywano wyroki śmierci przez powieszenie, a wobec żołnierzy
przez rozstrzelanie. Jak obliczyli specjaliści z Japonii, przeciętna śmierć
wieszanego skazańca trwa 14 min i 33 sek. Najkrótsza śmierć powieszonego to 4
min. i 35 sek., zaś najdłuższa – aż 37 minut.
Pierwsze dane statystyczne, oddające ilość straconych, obejmują lata
1950-1961. Oficjalnie wiadomo o wykonaniu wtedy ok. 1000 wyroków. W ciągu
następnych 10-u lat (do roku 1970) powieszono w Polsce 83 osoby. W kolejnej
dekadzie skazano na śmierć 193 osoby. A po roku 1989 sądy orzekły karę śmierci
trzykrotnie. Od 24 kwietnia 1989 r., kiedy to w krakowskim więzieniu na
Montelupich powieszono 28-letniego zabójcę Andrzeja C., obowiązywało moratorium
na wykonywanie tego rodzaju kary.
W nowelizacji Kodeksu Karnego z 12 lipca 1995 roku Sejm RP wprowadził
5-letnie moratorium na jej wykonywanie. W Nowym Kodeksie Prawa Karnego (obecnie
obowiązującym), który wszedł w życie we wrześniu 1999 roku kara śmierci została
zniesiona. Najwyższym wymiarem kary jest teraz w Polsce dożywotnie pozbawienie
wolności. Jak wynika jednak z publicznych dyskusji i z badań demoskopijnych,
mniej więcej 63% naszego społeczeństwa jest za dalszym utrzymaniem tego rodzaju
kary w prawodawstwie karnym.
Argumenty i kontrargumenty
Spór o karę śmierci, jest –
jak się wydaje – jednym z najtrudniejszych spornych problemów w doktrynie prawa
karnego. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jej zwolennicy (retencjoniści)
wciąż argumentują, że ta najwyższa kara działała odstraszająco, spełniając w
ten sposób rolę prewencyjną.
Twierdzą, że popełnione zło musi zostać odpowiednio ukarane, zgodnie z
elementarną regułą sprawiedliwości. Nieadekwatność kar wzmocniłaby poczucie
bezkarności w środowiskach przestępczych, co z kolei prowadziłoby do większej
gotowości popełniania zbrodni. Państwo posiada obowiązek ochrony społeczeństwa
przed agresją i brutalizmem przestępców. Występując w roli obrońcy ofiar państwo
ma doprowadzić do obiektywnego zadośćuczynienia i pokuty. Zwolennicy kary
śmierci powołują się na argumentację św. Tomasza z Akwinu, który uzasadniał jej
stosowanie troską o dobro wspólne. Przyjmując, że relacja jednostki do
społeczeństwa jest taka, jak części do całości należy wyprowadzić wniosek, iż
istnieje możliwość eliminacji jednostki w sytuacji, gdy swoim przestępczym
postępowaniem zagraża dobru całości. Akwinata twierdził, iż przez swój czyn
przestępca sam pozbawia się ludzkiej godności (a tym samym prawa do życia).
Kara śmierci jest jedynie ratyfikacją tego, co wybrał sam winowajca.
Ponadto retencjoniści
odwołują się do przesłanek biblijnych i przypominają starotestamentalną „zasadę
talionu”: „Kto zabije człowieka, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24,21; Wj
21,12-32). Wskazują także na aspekty ekonomiczne. Wielka liczba skazanych na
długoletnie lub dożywotnie więzienie pociąga za sobą konieczność rozbudowy
więziennictwa i obarcza społeczeństwo ogromnymi kosztami. Poza tym nie można
wykluczyć przypadków, że nawet za kratami przestępcy stanowią zagrożenie
społeczne. Potwierdzają to lata prohibicji w Stanach Zjednoczonych, kiedy
gangsterzy z cel więziennych kierowali skrajnie przestępczą działalnością ich
organizacji. Także historia państwa włoskiego zaświadcza, iż szefowie mafii
(niby odizolowani od społeczeństwa) nadal wydawali wyroki śmierci na swoich
przeciwników oraz przedstawicieli organów ścigania. Skrajnym przykładem jest
również przywódca narkotykowego kartelu z Medelin, Pablo Escobar, który z
więzienia dalej kierował „armią przestępców”, mając bezpośredni wpływ na
funkcjonowanie państwa kolumbijskiego. Czyli – zdaniem zwolenników najwyższej
kary – więzienie wcale nie zapewnia izolacji i nie czyni przestępców mniej
groźnymi dla społeczeństwa.
Z kolei przeciwnicy stosowania
kary śmierci – wręcz
przeciwnie – twierdzą, że nie ma żadnego związku pomiędzy stosowaniem tej kary,
a spadkiem przestępczości czy też jej wzrostem tam, gdzie karę tę zniesiono.
Ich zdaniem, grożąca kara śmierci nie odstrasza potencjalnych sprawców, ale
powoduje dodatkowo, że ci - usiłując zatrzeć ślady swego czynu - dopuszczają
się jeszcze większych okrucieństw, mordując przypadkowych świadków. Powołują
się na badania kryminologiczne i wywiady ze skazanymi przestępcami, którzy
zaprzeczają jakoby widmo kary śmierci hamowało ich przestępcze działania. Przestępca
nie kalkuluje zysków i strat, lecz zawsze podejmuje przestępcze czyny z
przekonaniem, że uda mu się uniknąć za nie odpowiedzialności. Czyli nie
drakońska surowość kary, ale jej nieuchronność może bardziej realnie wpływać na
ograniczenie przestępczości.
Abolicjoniści uważają, że
kara śmierci nie odpowiada współczesnym kryteriom kary kryminalnej, która dawno
już odeszła od „prawa odwetu” (ius
talionis). Kara winna odzwierciedlać winę przestępcy i winna być wolna od
znamion zemsty. Tymczasem zabicie człowieka „za karę” wiąże się jednak z uczuciem
zemsty, nie mogącej stać się mechanizmem prawa karnego. Społeczeństwu nie
zagraża sama egzystencja przestępcy, lecz jego przestępcze działanie. Trzeba
widzieć różnicę między osobą ludzką a jej czynami. Obecnie istnieje wiele
sposobów skutecznej izolacji przestępców (system penitencjarny i resocjalizacyjny),
bez konieczności pozbawiania ich życia. Ponieważ mało kto może sobie na taki system
izolacyjny pozwolić, stosuje się swoiste „uproszczenie” czyli pełną i
nieodwołalną „izolację” poprzez wyrok śmierci. Tymczasem tak, jak złodziej nie
traci prawa do własności, a popełniający przestępstwa seksualne do małżeństwa,
tak też zabójca nie traci automatycznie prawa do życia. Nawet najcięższa
zbrodnia nie przekreśla godności osobowej zabójcy. Prawo do życia jest
niezbywalne. Nikt nie może go człowiekowi odebrać (żadna ludzka władza) ani
człowiek sam nie może się go zrzec. Ponadto śmierć mordercy i tak nie przywróci
życia ofierze oraz nie zrekompensuje wystarczająco zła wyrządzonego samej
ofierze i jej rodzinie. Przemocą nie zahamuje się przemocy. Pierwszorzędnym
zadaniem każdej społeczności jest likwidacja przyczyn przestępczości, a nie
przestępców (socjalizacja i resocjalizacja, troska o właściwy poziom moralny).
Poza tym przeciwnicy kary śmierci twierdzą, że za przestępcze czyny w jakimś
sensie ponosi winę także społeczeństwo (rodzina, najbliższe otoczenie
przestępcy), oddziaływujące często negatywnie i patogennie na jego osobowość.
Zdaniem abolicjonistów
należy zdelegalizować ten najwyższy rodzaj kary również z tej racji, że żaden
wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie do końca ustalić faktycznej winy
przestępcy. W procedurze sądowej zdarzają się pomyłki i nadużycia. Sędziowie są
tylko ludźmi. Świadczą o tym liczne rehabilitacje skazanych post mortem. Jednak w żaden sposób nie
można naprawić krzywdy wyrządzonej osobie niesłusznie skazanej na śmierć.
Podobnie też żaden sąd nie jest w stanie obiektywnie stwierdzić, że dana osoba
nie jest zdolna do poprawy swego życia.
Tak naprawdę kara śmierci
uniemożliwia zupełnie realizację celów wychowawczych wobec sprawcy
przestępstwa. Nie daje mu bowiem żadnych szans ekspiacji i żadnej możliwości
zadośćczynienia za winę (niszczy przestępcę zamiast tego, co w nim
przestępczego).
Paradoksalnym zjawiskiem są egzekucje skazanych po upływie kilku, a nawet
kilkunastu lat od popełnienia zbrodni. Taka praktyka sprawia, że zabijani są
czasami ludzie, którzy z popełnionych złych czynów wyciągnęli wnioski i
przeżyli autentyczną metanoię. Natomiast argument obarczenia
społeczeństwa kosztami za utrzymywanie w więzieniach skazanych na dożywocie ma
charakter utylitarystyczny. Koszty społeczne nie mogą stanowić uzasadnienia,
gdy stawką jest ludzkie życie, którego wartość jest nieprzeliczalna.
Uzasadnianie kary śmierci
wymogami obrony koniecznej (przyjmowane w dawnej literaturze prawniczej) wymaga
określonych warunków, które jednak w tej formie kary nie występują. Mianowicie
społeczna reakcja obronna występuje w przypadku kary śmierci w jakiś czas po
zamachu, gdy nie ma już niebezpieczeństwa aktualnego zagrożenia. Nie da się
zaprzeczyć, że nawet najbardziej „humanitarne” sposoby wykonywania tej kary
sprawiają wrażenie niemal rytualnego, dokonywanego w majestacie prawa zabójstwa
człowieka. Jeżeli nawet zgon następuje stosunkowo szybko, to przecież
przygotowania do jego wykonania są – zarówno dla samego skazańca, jak i dla
wszystkich osób włączonych w tę procedurę – bardzo obciążające. Prowadzone
badania wskazują, że stosowanie kary śmierci nie humanizuje, lecz brutalizuje
ludzką naturę (ang. brutalization
effeckt).
Nie jest także argumentem
odwoływanie się do tekstów ze Starego Testamentu (np. Kpł 24,21), by
usprawiedliwić tę karę. Kara śmierci w Starym Testamencie związana była ze
specyficzną rolą Narodu Wybranego. Surowość kar miała zapobiegać apostazji od
prawdziwego Boga oraz nieładowi moralnemu. Chrystus, przynosząc pełnię Bożego
objawienia, udoskonalił moralność Starego Prawa. Głosił świętość ludzkiego
życia i propagował jako zasadę relacji społecznych – przebaczającą miłość (Mt
5,38-48).
Znana ze swych poglądów
przeciwnych karze śmierci prof. Alicja Grześkowiak zauważa, że w dyskusji nad
zasadnością tej kary, należy porzucić argumentację socjologiczno-psychologiczną
i trzeba oprzeć się na płaszczyźnie filozoficznej, a ściślej etycznej. Trzeba
zapytać: Czy życie ludzkie jest taką wartością, o której unicestwieniu mogą
decydować instytucje ustanawiające prawo? Pani Grześkowiak twierdzi, iż „kara
śmierci jest po prostu zabiciem jednego człowieka przez drugiego w majestacie
prawa, tak więc akceptacja lub nieuznawanie tej kary zależy ostatecznie od
przyjmowanej koncepcji człowieka, od wizji państwa i prawa, czyli najogólniej
mówiąc od przyjętego systemu wartości”.
Aktualne stanowisko Kościoła
Na tym tle ciekawie rysuje
się stanowisko Kościoła. Kościół dopuszczał i dopuszcza stosowanie kary
śmierci, co nie znaczy, że ją pochwala i akceptuje. Przyglądając się uważniej
kościelnemu nauczaniu w tej kwestii można łatwo zauważyć pewną ewolucyjność.
Otóż Kościół przez całe wieki uznawał prerogatywy władzy świeckiej do karania
przestępców, włącznie z wymierzaniem tej najwyższej kary. Jednak nigdy kara
śmierci nie była uznawana przez Kościół jako dobro. Dystans do tego rodzaju
kary ze strony Kościoła został potwierdzony w Kodeksie Prawa Kanonicznego z
1917 r., gdzie wydanie i wykonanie wyroku śmierci było przeszkodą do przyjęcia
święceń kapłańskich (kan. 984). Współczesne nauczanie Kościoła zmierza wyraźnie
w kierunku maksymalnego ograniczenia, a nawet całkowitego zniesienia kary
śmierci. Ewolucja doktryny Kościoła wynika z przekonania o niemożności
pogodzenia tego rodzaju kary z duchem Chrystusowej Ewangelii. Potwierdzają to
liczne wypowiedzi Ojca św. w kontekście roku 2000, Roku Wielkiego Jubileuszu.
Teologiczne fundamenty
godności i świętości życia ludzkiego ukazuje encyklika Jana Pawła II Evangelium vitae (sygnowana 25 marca
1995 r.), gdzie Ojciec św. stoi na straży nienaruszalności życia od poczęcia do
naturalnej śmierci. Papież pisze tam, iż znakiem nadziei jest wzrastająca wśród
ludzi nowa wrażliwość coraz bardziej przeciwna wojnie. I dodaje: „W tej samej
perspektywie należy widzieć coraz powszechniejszy sprzeciw opinii publicznej
wobec kary śmierci, choćby stosowanej jedynie jako narzędzie „uprawnionej
obrony” społecznej. Sprzeciw ten wynika z przekonania, że współczesne społeczeństwo
jest w stanie skutecznie zwalczać przestępczość metodami, które czynią
przestępcę nieszkodliwym, ale nie pozbawiają go ostatecznie możliwości odmiany
życia” (nr 27).
Papież powraca do tej
kwestii w dalszej części encykliki. Stwierdza, iż problematykę kary śmierci
należy umieścić w kontekście sprawiedliwości karnej, która powinna coraz
bardziej odpowiadać godności człowieka, a tym samym – zamysłowi Boga względem
człowieka i społeczeństwa. Stąd też „wymiar i jakość kary powinny być dokładnie
rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do
odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, tzn. gdy
nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak dzięki coraz
lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo
rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale” (nr 56).
To stanowisko Jana Pawła II
w kwestii kary śmierci miało decydujący wpływ na pewne poprawki dokonane w
nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego (z 25 czerwca 1992 r.). Katechizm
potwierdza „prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar
odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w
przypadkach najwyższe wagi” (nr 2266). Jednak naniesione przez Kongregację
Nauki Wiary w roku 1998 poprawki do tegoż Katechizmu (tzw. Corrigenda) zawierają znaczącą korekturę w tej sprawie. Problem
kary śmierci został wykreślony z cytowanego numeru 2266 i jeszcze ściślej
wyrażony w oddzielnym numerze 2267. Przy czym uwzględnione zostało nauczanie
Jana Pawła II na ten temat, zawarte w encyklice Evangelium vitae. Warto zacytować tę znaczącą innowację: „Kiedy
tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne
nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona
jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed
niesprawiedliwym napastnikiem (...). Dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości,
jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego,
kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki
absolutnej konieczności usunięcia winowajcy – i tu powołanie się na encyklikę –
są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale” (nr 2267).
Zdaniem Papieża zniesienie kary
śmierci jest jednym z niezbędnych kroków w drodze od „cywilizacji śmierci” ku
„cywilizacji życia”. Tam, gdzie system penitencjarny jest prawidłowo ukształtowany,
nie istnieje konieczność sięgania po najwyższy wymiar kary. Jan Paweł II
stwierdza, że stosowanie tej kary przestaje być środkiem ostatecznym i
niezbędnym. Reasumując należy podkreślić, że współczesne nauczanie Kościoła
podąża w kierunku eliminacji kary śmierci. Zostaje dopuszczony jednak jeden wyjątek,
określony jako „przypadek absolutnej konieczności”.
Zakończenie
Problem orzekania i stosowania kary śmierci – obok eutanazji, aborcji czy
prób klonacji ludzi – dotyczy refleksji nad godnością ludzkiego istnienia.
Toczące się dyskusje nad karą śmierci dotykają różnych płaszczyzn. Np. wielu
polityków bazuje na nastrojach społecznych i upolitycznia tę sprawę, by w
kampanii wyborczej zjednać sobie więcej wyborczych głosów. Nastroje społeczne
kształtowane są w znacznym stopniu przez media. I tak doniesienia o okrutnym
morderstwie, o zabiciu niewinnego dziecka, o gwałcie dokonanym na młodej
dziewczynie przez recydywistę, podkręcają spiralę emocji w kierunku żądania
kary śmierci. Z kolei po obejrzeniu w telewizji brutalnych scen egzekucji, jak
to miało miejsce chociażby w znanym filmie Krzysztofa Kieślowskiego „Dekalog”
często dominują odczucia przychylne dla skazańca. Do głosu dochodzi litość oraz
pytanie: Czy śmierć jest tutaj rozwiązaniem?
Kontrowersje wokół
problematyki karania śmiercią wymagają zapewne refleksji nad reformą systemu
więziennictwa, nad sposobami resocjalizacji przestępców i także nad
przyczynami, które prowadzą do tego, że niepokojąco rośnie liczba brutalnych
przestępstw, popełnianych coraz częściej przez młodocianych, a nawet przez
dzieci. Przecież człowiek nie rodzi się przestępcą. Przestępcą się staje.
Należy pytać: dlaczego, z jakich powodów? Problemu przestępczości w świecie nie
rozwiąże represja, ale raczej prewencja. By – jako katolicy – wiarygodnie
bronić świętości ludzkiego życia wobec bolesnych zamachów na nie przez
zabijanie dzieci nienarodzonych i eutanazję, trzeba także zrewidować swoje
stanowisko wobec kary śmierci. Thorsten Sellin postawił kiedyś pytanie: „Gdyby
katolik z innej planety wziął udział w naszej liturgii, zwiedził nasze
szpitale, nasze dzieła charytatywne, sierocińce (...) a potem wziął udział w
egzekucji, czy nie uznałby nas za nielogicznych lub przestępców?”.